poniedziałek, 15 września 2014

pod napięciem

Zrozum, na elektrodę jonizacyjną podawane jest napięcie. Ponieważ elektroda umieszczona jest w środowisku powietrza, a ono jest izolatorem(nie przewodzi),
przez elektrodę jonizacyjną praktycznie nie popłynie prąd, który byś mógł zmierzyć (będzie rzędu ułamka nA ,pomiar metodą laboratoryjną).  Jak zapewne wiesz, w MCR elektroda zapłonowa jest również elektrodą jonizacyjną. Przewód od elektrody leci do trafa. Jeżeli trafo jest trefne to płyta widzi wartość Fl na poziomie 0.4 i tak bierze się błąd E4/5 (nie jest to jedyna przyczyna tych błędów). Jeśli jesteś aktywnym serwisantem DD to zapewne dostałeś od Dietricha zalecenia jak należy zmodyfikować okolice trafa aby było lepiej. Te zalecenia są nic nie warte ponieważ, po modyfikacji błąd dalej się utrzymuje a robiąc odwrotnie niż DD zaleca błąd możemy zlikwidować.
Przepraszam trochę zaniedbałem ten temat, ale uważam że i tak jak sobie sam nie poradzę to na forum nikt mi nie pomoże bo jak pisaliście żyjecie z naprawy pieców a ja nie mam zamiaru płacić za dojazd serwisanta 120 zł bo jest dość daleko a u mnie w małym mieście każdy może mi piec podłączyć ale naprawić to już nie bardzo. Jeżeli chodzi o jonizację to jak piec stoi jest wszystko ok jonizacja wynosi 0 patrząc na wyświetlacz, czujnik zewnętrzny odpięty piec pracuje z nastawioną stałą temperaturą zasilania. Jeżeli chodzi o serwis i gwarancję to piec już jej nie ma więc mi nie zależy ceny części kosmos ale to norma.
Wiem, że nie pisze wprost tylko owijam w bawełnę ale gdybym wszystko opisał na elektrodzie to każdy użytkownik MCR-a mógłby sam naprawić kocioł i wtedy ja i Ty nie mielibyśmy pracy.
Długo się nie odzywałem w sprawie naprawa pieców CO mojego pieca, ale walczyłem i napiszę, co zrobiłem i jaki jest tego efekt. Więc w zeszłym tygodniu w czwartek postanowiłem, że wymienię uszczelkę po elektrodą iskra/jonizacja; zdemontowałem elektrodę i dorobiłem nową uszczelkę, bo oryginału nie kupię - trudno; wyczyściłem elektrodę ustawiłem przerwę tak, jak podaje książka; wszystko poskładałem i sprawdziłem uziemienie na transformatorze, żeby mogła działać jonizacja. Ponieważ zauważyłem, że trafo dotyka zbiornika ciśnieniowego, odizolowałem go od niego następnym kawałkiem uszczelki i odpaliłem. Piec zapalił bez problemu, nagrzał wodę w zbiorniku i się wyłączył. Sprawdziłem śrubki od elektrody, dało się je dociągnąć, jeszcze pół obrotu, więc uszczelka się ułożyła. Od tego czasu piec pracuje niezawodnie, a kolegom z forum, którzy nic nie mogą powiedzieć, bo z tego żyją dziękuję za pomoc. Szkoda, że dostęp do części jest trudny, ale już chyba wiem, jak to obejść.
Aha i jeszcze jedno pytanie do użytkownika: Czy masz podłączony czujnik zewnętrzny i czy kocioł wchodzi w stan awarii przy dużym mrozie (poniżej -15°C)?
Dopiero gdy pomiędzy elektrodami , t.j. tak zwaną elektrodą jonizacyjną , a drugą elektrodą, w tym przypadku będzie to palnik umieścimy płomień, to polega na jonizacji (rozkładzie na jony) niektórych cząsteczek powietrza w płomieniu oraz zmian potencjału elektrycznego pomiędzy elektrodami(elektr.joniz-palnik). W wyniku powstania tego zjawiska popłynie prąd elektryczny, co zauważy nasza automatyka.
Nie wiem ,co Ty mierzysz na elekt. jonizacyjnej gdy nie ma płomienia, ponieważ obwód elektryczny nie ma jak się zamknąć - brak płomienia.A definicja prądu jest w skrócie taka:
Prąd elektryczny jest to uporządkowany ruch elektronów w obwodzie zamkniętym przewodników od potencjału wyższego do potencjału niższego.

środa, 26 lutego 2014

ogrzanie

Cieżko wyciągnąć wnioski na przyszłość. A na tym by nam zależało. Co będzie drożeć bardziej w przyszłości ?
Jeśli opanują fuzję termojądrową to prąd powinien tanieć !
 A próbowałeś kiedyś wyliczyć ile by Cię kosztowało grzanie prądem Twojego domu ? Weż ilośc energi którą spalasz , weź z tego 60 procent (sprawność i nadmiar niepotrzebnej mocy ) i przemnóż to przez cenę prądu. Możesz się zdziwić :) Ze tyle więcej masz roboty a tak niewiele oszczędzasz. Kilka lat temu 3-5 było to 50 -100 zł /mieś. W lecie na ciepła wodę palę odpadkami Buka .Jest to mniej więcej koszyk drewna rano i drugi wieczorem, czasem trochę więcej.Oczywiście to też trzeba kupić. Grubsze drewno bukowe kosztuje u nas 130-150 za tzw kubik, albo bardziej właściwie -metr przestrzenny .(bo jak by ktoś chciał to drewno dokładnie ułożyć to wtedy zrobi się ok.0.7 m3).Natomiast drobne --odpadki z produkcji rzędu 60-80zł też m. przestrzenny. Trudno to do końca oszacować .W maju kupiłem 10 kubików i do tej pory spaliłem ok 2/3 ale i na ogrzewanie też idzie, jak, są cieplejsze dni w zimie , lub jesienią, gdy nie trzeba mocno palić.
A węgiel jest drogi 700-800zł/t, a dlaczego drewnem?bo nieraz po rozpaleniu ,szczególnie ---na ciepłą wodę nie trzeba dużo podkładać aby piec osiągnął temp. potrzebną do zagrzania bojlera. A jak za dużo wsypać to gotuje. To drewno z odpadków, to już jest gotowe, do palenia, ale czasem, przy okazji palenia, na ciepłą wodę, można puścić w grzejniki,jak jest chłodniej.Zgodzę się, że może jest porównywalnie,ale ponieważ, nie należę do elity zarabiających, w naszym kraju ,to staram się tak wydawać, na ogrzewanie. żeby coś zaoszczędzić .Gdybym nie musiał bardzo przejmować się wydatkami ,na pewno i w co. nie palił bym węglem[ ekologia?] tylko np. prądem. A swoją drogą, to u nas prąd, z czego jest produkowany --tylko dym jest w innym miejscu! Przyjmuję do wiadomości. Ale z tymi jądrowymi , żeby nie wyszło , tak, jak z autostradami  wszystkimi innymi drogami w Polsce.
Może by tak wzorem Owsiaka zrobić zrzutkę na energetykę,drogi i co tam jeszcze nasze państwo nie daje rady sfinansować . A co do grzania CWU - w teorii może wyjść taniej, przeliczając na 1 kwh.
W praktyce - wychodzi chyba podobnie (choć nie jest łatwo oszacować różnicę bo jedno i drugie wykorzystuje się też do innych celów).
Z gazu, korzysta się zupełnie inaczej, bo trzeba np. odkręcić kran mocniej żeby się piecyk zapalił, znacznie trudniej jest oszczędzać (nie tylko ciepło, również wodę). No i niestety, z urządzeniami na gaz są ciągłe problemy. Tylko auto mam na gaz - lpg :)
Mnie prąd wychodzi taniej. Mam drugą taryfę, i za 2 osoby poza sezonem płacę za prąd ok. 90 zł / miesięcznie (a wszystko na prąd - nie mam gazu). Moi rodzice płacą poza sezonem miesięcznie ponad 100 zł za sam gaz - również za 2 osoby i jeszcze rachunek za prąd (drugie 100 zł bo zapominają o wyłączaniu komputera) ednak nie znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Czy opłaci się zmienić ogrzewanie z pieca akumulacyjnego na gazowe??
Mam 3 pokojowe mieszkanie o pow. 54m² wysokość 2,5m na 2 pietrze. Nowe okna i blok świeżo ocieplony. Temp. jaką chciałbym mieć w mieszkaniu to nie mniej niż 21°. Interesuje mnie koszt eksploatacji czyli wielkość rachunków
Inna sprawa, że szczerze mówiąc, nawet gdybym miał miesięcznie dopłacać 20-30 zł w stosunku do grzania gazem, to bezpieczeństwo i wygoda korzystania jest dla mnie ważniejsze.
Oczywiście z drewnem jest trochę roboty. Trzeba je gdzieś poskładać lub jeśli bardzo grube to porąbać. Dlatego wolę drobniejsze. A inni bardziej preferują węgiel .

sezon

2 300 kWh przyjmę na ogrzewanie 2,5 miesiąca. x 2,2 (sezon grzewczy) to daje ok 5000 kWh / 47 m2 = 107 kW/sezon.
Jak na mieszkanie to sporo tak o 30% za dużo.
Zamiast piecyka - bojler (tylko II taryfa) + zamknięcie dopływu powietrza (dziura w ścianie). Uwaga wentylacja ma być.
Tam gdzie jest parkiet kup grzejnik akumulacyjny dynamiczny
Pomysł połaczenia piecyka na wodę z ogrzewaniem podłogowym elektrycznym to jakiś pijany projektant musiał wymyśleć. Dołożę swoje zdanie w sprawie dogrzewania.Grzeję dom130m2 węglem w c.o.tradycyjnym.Spalam przeciętnie ok. 0,5 t węgla na miesiąc .Jest oczywiście trochę roboty i trochę kurzu,ale to w kotłowni.Nie wyobrażam sobie jednak grzania ,a nawet dogrzewania prądem,przy takich cenach energii elektrycznej i zarobkach jakie są w naszym kraju.
Podejrzewam, że chodziło o schemat że kupujący jak zobaczy bojler to pomyśli "drogo będze"
a jak piecy na gaz to "tania woda będzie" Aha jak poprawisz (czytaj ograniczysz wentylację z powodu pieca) to może się okazać że lepiej daje radę.
Generalnie przy spalaniu 1 m3 gazu potrzeba sporo powietrza ale nie pamiętam ile. Cześć z niego jest zabierane z nagrzanego salonu (przeciągi). Zamykając piec możesz sporo ciepła zaoszczędzić.

ciepło i grzejnik

A to z prostej przyczyny - mnie tez by bolało gdyby np. 150W mata chodziła praktycznie 24h po to aby tylko mieć ciepła podłogę. Lepiej jest założyć dmuchawę łazienkową z minutnikiem i włączać ją przed kąpielą + do tego ręcznikowiec i mamy o wiele taniej. (eksploatacja)
Jeśli mówimy o gabarytach pieca to w nowym mieszkaniu czy nawet domu robimy wnęki pod oknami i po kłopocie.
Ale jeśli mówimy o domach jednorodzinnych a na dodatek podpiwniczonych, montaz pieców akumu. jest głupim pomysłem.
Ja osobiście z elektrycznego ogrzewania nie korzystam, uważam że kocioł na eko groszek jest lepszy i tańszy. Zakupiłem mieszkanie (47m2) z takim ogrzewaniem. W salonie połączonym z kuchnią i przedpokojem sa płytki, w 2 pokoju parkiet. Moc grzewcza w salonie (18m2) 1,8KW, Kuchnia (8m2) przedpokoj 5m2 sumaryczna moc 1,2KW, pokoj 12m2 moc 1,2KW. Mam temrostaty z programowaniem tygodniem. Wylewka betonowa na grubosc 1 cegły (masa akumulacyjna). Przy temp okolo 0 stopni w nocy i w dzien, ogrzewanie chodzi miedzy 2-6 w nocy (rano jest komfortowe 20 stopni, podloga ma 25 w salonie i 28 w pokoju) miedzy 6-13 (spada do 18-19, a podloga do kolo 15 czyli jest juz chlodna). Pozniej laduje sie od (13 do 15) i pozniej proporcjonalnie dlugo zeby znow wejsc na temp 20-21 stopni powietrze, generalnie przy temp 0 chodzi 6 godzin II i 1-2h I, z tym ze potrafi sie po polundiu trzymac do 19:00 okolo 20stopni a pozniej leci w dol i zeby miec cieplo 21st podloga musi sie rozgrzac z kolo 16-17 do ponad 20 co zabiera kolo 2h a wtedy juz sie idzie spac. Przy temp na zewnatrz -10 -15 ogrzewanie chodzi 9-10h, sami mozecie sobie policzyc jaki koszty wychodza. Blok z 97roku, ocieplony styropianem, okna nowe z 2007roku podwojne, balkonowe duze 3 skrzydla wiec sporo miejsca na ucieczke ciepla. Poza tym w mieszkaniu jest bardzo dobra wentylacja wiec tez straty, gdyz jest piec gazowy do wody w lazience i przez jego komin duzo ciepla ucieka. Ogolnie wrazenia, dlugo sie rozgrzewa, duze koszty ogrzewania, mala kontrola, mimo ze jest cieplo to podloga potrafi sie chlodzic do 15 co na plytkach nie jest przyjemne. Niestety termsotaty maja pewne ograniczenia i nie da sie wszytkiego ustawic tak jak by sie chcialo czyli trzymaj temp powietrza i jednoczesnie temp podlogi, sa tylko takie ze albo kontrola powietrza (i odgorne ograniczenie maks podlogi) lub steruj podloga tylko. Ostatnia wada przelaczanie termostatow jest starsznie glosne, slychac glosne pykniecie, osoby wrazliwe w nocy moze obudzic. Ostatnia wada: pod parkietem duzo slabsze odczucie ciepla i dluzsze nagrzewanie. Dla mnie po niecalym sezonie albo wymiana tam gdzie jest parkiet na jakis piec akumulacyjny, ale pewnie wymiana calosci na ogrzewanie gazowe z zamknieta komora spalania. Jeśli jest to mieszkanie to sądzę, że Twój sąsiad pod spodem na ogrzewanie sufitowe. Pod kablami grzejnymi nie ma zapewne izolacji cieplnej. Dodatkowo warstwa akumulacyjna chyba jest zbyt mała jeśli się tak szybko wyziębia (w grę wchodzi też sasiad i złe zaizolowanie podłogi w połączeniu ze ścianą (np. balkon nie ocieplony na zewnątrz).
Przy kilku takich warunkach lepszym byłyby grzejniki akumulacyjne lub nawet konwektorowe.

Kable grzejne w domu kładzie się w wylewce izolowanej cieplnie. U Ciebie mogły, nie musiały wystąpić błedy w zrobieniu instalacji. I wtedy lepsze byłoby grzanie niż podłogi wraz z otoczeniem.

Stuki z instalacji elektrycznej wskazują że użytko zwykłych styczników a nie elektronicznych, które dla tej mocy byłyby odpowiednie - to też pośredni dowód że firma instalacyjna nie była zbyt dobra.
Co do nie zniszczalności pieców to owszem ale tylko jeśli sa dobrze eksploatowane.
2 dni temu wymieniałem 4 grzałki w WSP2010 który ma ich 6 - z prostej przyczyny gość miał regulator temp. nastawiony na 15 stopni a piec na pokrętle na 3. Izolacja w strzępach, ledwie go poskładałem.

wtorek, 1 października 2013

trudności

Z wymienionych trudności zdaje sobie sprawę ale już wstępnie obmyśliłem co i jak tak ze mysle ze da rade i dla tego szukam najlepszego (stosunek wydajności do trudności procesu i kosztów) sposobu.Co do czernienia to rzeczywiście użyłem wodorotlenku tylko ze temperatura kąpieli w tym przypadku nie musiała być tak wysoka.Co ciekawe zdążyłem zauważyć dzięki pomiarom ze jeśli ten sam kawałek po czernieniu tylko sie opłucze bez wycierania to na jego powierzchni będzie taka warstewka jak sadza i to zdaje sie tez jest tlenek tylko nie związany z podłożem a po wytarciu jest czarna,  gładka i odporna na ścieranie tylko ze w porównaniu z nie wycierana daje 10 stopni mniej. Wniosek z tego żeby suszyć i nie wycierać.
Jakoś tak powyżej 25 lat temu, w "Młodym Techniku" był opisywany sposób na wykonanie kolektora przy wykorzystaniu rurek od świetlówek, które działały jak odbłyśnik skupiający światło. Po umyciu rurki należało pokryć jej wewnętrzną część (do połowy średnicy) jakimś roztworem, który tworzył warstwę jak z tyłu lustra. Nie robiłem tego, ale artykuł zapamiętałem właśnie z powodu tego opisu - jeśli ktoś mieszka w dużym mieście, w którym jest duża biblioteka to może odnajdzie i zeskanuje ten numer? Czytając wypowiedzi został poruszony wątek z czernienia miedzi.
Z uwagi, że zajmuje się tym co jakiś czas (moja praca) proponuje do czernienia ( oksydowania) użyć potasu wielosiarczek K2Sx .
Powierzchnię oczyścić z tłuszczu acetonem.
Rozpuszcza się go w wodzie. Nadaje do stopów miedzi, brązu i mosiądzu,tworząc ciemną patynę.
Dzięki nałożeniu kilku warstw można uzyskać lepszy efekt czernienia.
Ciemną patynę można także uzyskać poprzez zwiększeni stężenia roztworu.
Próbka zawsze wychodzi, arkusz blachy 1mx2m to już inna bajka. Parę lat temu przećwiczyłem to na sobie. Wielosiarczek czasami nazywa się wątroba siarczanowa. Samo czernienie to tylko zwieńczenie procesu, podstawa to przygotowanie blachy, samo mycie nie wystarczy, trzeba porządnie odtłuścić i wytrawić, bo to jest sukcesem czernienia. Ze stężeniem to ostrożnie, bo zaczyna występować: ja to nazywałem "efektem brzegowym" najpierw szły krawędzie a potem środek a gdy już był środek poczerniony to zbyt gruba warstwa z krawędzi odpadała. Przy próbkach był to efekt ledwo widoczny przy dużej blasze tragedia. Domowym sposobem się nie da i nawet nie próbuj. Aluminium można barwić na wszystkie kolory ale najpierw trzeba je anodować a jest to proces gdzie trzeba użyć dużych prądów i stężonych gorących kwasów. Proces ten polega na zdjęciu naturalnego tlenku aluminium i z powrotem ale w sposób kontrolowany wytworzeniu też tlenku. Następnie barwi się aluminium jak zwykłą tkaninę w barwnikach organicznych lub nieorganicznych. Po czym zamyka się pory tlenku we wrzącej wodzie destylowanej. Proste?
Pomalowanie też nie wchodzi w rachubę, jest to jedyny metal gdzie właśnie ze względu na tlenek farba się nie trzyma, pod farbę trzeba chromianować.
Jedynie proszkowo ale jest to zbyt gruba warstwa.

wtorek, 21 maja 2013

serwisowanie układów

Dobre i proste rozwiązanie , jak znajde miejsce wewnątrz UPS to zamontuje tam wspomniany przez Ciebie przekaźnik. Myślałem że moze w tym UPSie jest możliwośc zmiany trybu pracy ale nigdzie nie znalazłem. Dobrze jakby dało się coś zrobić żeby po naładowaniu znowu się sam załączył bo może mnie nie być w domu i wyłączą prąd a po godzinie braku pracy pompki kolektor serwis osiąga 100 stopni w upalny dzień.  jednakże nie ma tam odpowiedzi na moje pytanie (Watt w ogóle nie podaje uzysków, Natomiast w prawdzie je podaje, ale nie podaje powierzchni kolektorów), a poza tym mnie interesują (zgodnie z tematem tego forum) uzyski energetyczne z samorodnych instalacji, a szczególnie z paneli grzejnikowych.
Dzięki  serwis TECHNO za obszerne info, z tych pomiarów można wyliczyć na przykład, że w 25 kwietnia o godz. 14, twój kolektor "grzał" z mocą 2kW, a 28 kwietnia z mocą 2,2kW. Po dyskusji jak podłączyć wymiennik płytowy do bojlera 500L pisałeś, że zadzwonisz do producenta i sie dowiesz jak to jest z ta rurką poboru ciepłej wody z górnej części zbiornika (na jakiej jest wysokości,jak jest wygięta).Czy udało się to wyjaśnić?
Po przemyśleniu takiego obiegu chillera widzę jeszcze inne rozwiązanie-odpowiedz czy słuszne.W dyskutowanym poprzednio obiegu-jeśli góra zbiornika będzie miała wyższą temp. niż temp.w wymienniku płytowym to cyrkulacja grawitacyjna nie będzie działała. Czyli nagrzejemy tylko górę zbiornika.W mojej bańce jest wspawana rura (chyba do grzałki el.) tak mniej więcej w połowie wysokości. I tu patent ! Jeśli podłączymy wyjście z wymiennika nie do wyjścia CWU na górze zbiornika ,ale właśnie do tej rury,to ciepła woda będzie krążyć od połowy zbiornika do dołu, a cała połowa górna będzie miała możliwość podnosić swą temp. No i najważniejsze -odpadnie zawór (o którym pisałeś, że musi być żeby CWU się nie mieszała z wodą z wymiennika) bo wypływ CWU będzie nie zmieniony, pozostanie tak jak jest.
I jeszcze jedno pytanie. Jeśli zastosuję drugi zbiornik 500L z jedną wężownicą i podłączę go pod solary i będę przepuszczał wodę z tego zbiornika (ciepłą)do drugiego (który już mam,też z jedną wężownicą podpiętą do pieca węglowego)to będzie to lepsze rozwiązanie niż dokładanie wymiennika do istniejącego zbiornika.Chodzi o poruszane problemy-obieg grawitacyjny (działa lub nie) zawory-elektrozawory,sterowanie itp.Ogólnie całość działa fajnie tylko mam problem z pracą pompki, bo z tego co czytam to przepływ cieczy solarnej (u mnie woda) powinien być stosunkowo mały chiller- około 2 litrów na minutę gdzieś przeczytałem. W tym momencie mam podłączoną pompkę CO w której minimalny przepływ to 30 litrów/minutę. Czytałem, że niektórzy z Was stosują zwykłe pompki akwariowe tylko, że mam takie pytanie. Posiadam sterownik taki kupiony na allegro gdzie reguluję sobie różnicę temperatur przy jakiej załącza się pompka. Czy taki sterownik można podpiąć do pompki akwariowej?
Maksymalnych dziennych uzysków również nie podajesz; obliczając je z miesięcznych - wychodzi od 6 do 8kWh/dzień, ale przez uśrednienie jest to wynik mocno zaniżony, myślę że w dobrym dniu będzie ponad 10kWh, co wg mnie jest bdb osiągnięciem. Przyrosty temperatur oraz uzysk dzienny podałem na dołączonym  naprawa chillerów obrazku. Do podanej tam energii 11,3KWh należałoby doliczyć straty ciepła wypromieniowane przez bojler okolo 700Wh i wyjdzie nam uzysk dzienny z kolektorów na poziomie 12KWh przy pełnym dniu słonecznym. Z ciepłomierza nie dowiem się jaki był uzysk z danego dnia ponieważ zlicza on energie z rozdzielczością 10MJ czyli 2,77KWh, rozrzut 5,52Kwh.
Co do mocy kolektorów podanych przez Ciebie należałoby dodać straty cieplne bojlera około 120W/h + 130W/h instalacja. Przyjmując w tym dniu moc 2400W o godz 13:30 1 m² absorbera pracuje z mocą 520W.

środa, 27 marca 2013

kolektor

Mam do zrobienia mogel kolektora słonecznego który będzie oświetlany dwoma lampami na podczerwień o łącznej mocy 750W. Powierzchnia kolektora będzie pokryta czarna farba. I teraz zaczyna sie problem bo w obliczeniach sie całkowicie pogubiłam ;) Kolektor sloneczny bedzie mial na celu ogrzanie wody znajdującą się w 2 lub 3 litrowym zbiorniku. Problem polega na tym ze model nie może być duży. Wymiary powinny mieścić się w granicach 60cmx 60cm. Cz takie wymairy starcza aby ogrzac wodę o 30-40 stopni w ciągu godziny. Od razu mówię, że parametry takei jak wymairy kolektora są ruchliwe, moc lamp czy wielkosc zbiornika są ruchliwe i mogę ulegać zmianie. Jeszcze zadnych elementow eni zamowilam.  Od jakiegoś czasu uparłem się, że skonstruuje dobry kolektor słoneczny zupełnie innego typu - tzw. zasobnikowy. Idea jest taka ażeby powiedzmy zbiornik z wodą był podgrzewany bezpośrednio przez słońce. Dwa lata temu zrobiłem dwa takie prototypy, które do dziś pracują u mnie, jestem zadowolony. Od tego czasu udoskonaliłem znacząco konstrukcję klimatyzacji, wykonałem inny prototyp, usiłowałem nim zainteresować kogoś na allegro - odzew miałem praktycznie zerowy. Producenci kolektorów praktycznie pukają się w czoło - nikt nie przyjmuje do wiadomości że kolektor może być inny niż dwa typy obowiązujące (płaski i próżniowy)
Główną wadą tego kolektora jest to, że nie da się go zrobić zbyt tanio. Natomiast zaletą jest to że cała instalacja jest mało wymagająca - nie ma potrzeby stosowania zbiornika z osobną wężownicą, sterownika elektronicznego, pompki i innych elementów typu naczynia wzbiorcze, rurki aluplex są idealne i tanie. Oczywiście takie elementy jak np zapowietrzanie się instalacji, możliwość zanieczyszczeń glikolem, dobór jakichkolwiek parametrów też są tu obce.
Kolektor instaluje się przed istniejącą instalacją CWU (np dla podgrzewacza przepływowego jest to jedyne i idealne rozwiązanie) - woda studzienna o temperaturze 9 - 11 C wpływa do niego, natomiast wypływa woda podgrzana wraz z poborem ciepłej wody.
Dam przykład wykonany kolektor o pojemności 60 litrów i powierzchni 1,06 m2 w kwietniu bywały dni że dawał ponad 4 kWh energii dziennie - woda podgrzewała się średnio do ponad 60 C. (góra 76 C dół 50 C). Natomiast w dniu np dzisiejszym 17.05. 2010 temperatura powietrza ok. 10 C opad deszczu ciągły promieniowanie 40 -80 W/m2 podgrzał wodę z 13,7C do 17,9 C. Wiem, że nie jest to wynik imponujący ale przypuszczam że może to być jedyny kolektor klimatyzacji w tym rejonie Polski, który w ogóle pracował (na podstawie obserwacji innych instalacji online).

Kolektor do tej pory wykonywałem jako wolno stojący - zmierzone straty ciepła oceniam na ok. 2,5 W/m2K kolektora. Gdyby kolektor zabudować w połaci dachu - np tak jakby pod oknem dachowym to zmniejszyłbym straty ciepła przez bok i spód kolektora i przez cztery stalowe podparcia natomiast instalacja hydrauliczna nie wychodziłaby poza obrys budynku. Straty ciepła wynosiłyby pewnie poniżej 1,3 W/m2K dla niskich temperatur i rosłyby dla wyższych.
Kolektor zabudowany w połać dachu powinien być też znacznie tańszy od wolno stojącego - nie trzeba robić obudowy - tył przód boki, podpory stalowe mniejsze nic nie narażone na korozję.

Np zimą kolektor 75 litrowy 1,2 m2 w największe mrozy traciłby dziennie (24 h) około 0, 5 kWh - maksymalnie 0,7 kWh - natomiast sama pojemność cieplna zawartej wody o temperaturze studziennej wynosi tu ponad 0,9 kWh - czyli gdyby pobrać wodę raz dziennie 75 litrów to mowy nie ma o zamarzaniu. Zwracam uwagę, że najbardziej mroźne dni są słoneczne (ponad 1kWh/m2) i oczywiście tak zamontowany kolektor byłby też ogrzewany przez ściany domu.
Drugim ograniczeniem dla tego kolektora jest to ażeby latem w słoneczy dzień temperatura wewnątrz takiego kolektora nie była wyższa niż np 70 C ? Należy dobrać kolektor tak aby jego pojemność wynosiła ponad 60 litrów na 1 m2. Uwzględnić też tu trzeba wszystkie elementy stalowe - zbiornik, płyty aluminiowe, które też będą akumulowały ciepło. Im większa pojemność zbiornika tym kolektor pracuje sprawniej i jest bezpieczniejszy - występuje tylko jedna wada cena zbiornika ss !!!! i waga.
Przy wyjazdach wakacyjnych można robić rolety lub np zdejmowaną tylna ściankę - malowany na czarno tył zbiornika będzie wypromieniowywał ciepło klimatyzacji.

Kolektor stanowi jedna rura ze stali 304 (nierdzewna). Rurę tę można kupić w odcinkach 3 lub 6 metrów - czyli można ją pociąć na odcinki 1,2m 1,5m lub 2m.
Wg mnie najodpowiedniejsza jest rura o średnicy 254 mm np odcinek 1,5m to około 75 litrów wody. Nie jest jeszcze zbyt droga (około 150 PLN za metr netto, dennice 50 PLN netto) a zapewnia odpowiednią pojemność.
Po kilku próbach zdecydowałem się na mocowanie tzw. skrzydeł aluminiowych do boku rury - odpowiednio zwiększając powierzchnię kolektora. Przytwierdzam blachę aluminiową 2 mm. Na wszystko dałem powłokę selektywną - Tinox. Z obliczeń wynika, że ażeby zachować taką sprawność jak w kolektorze płaskim - miedź 0,2 mm (czyli zbytnio nie nagrzewać blachy promieniowaniem słońca i zapewnić transmisję ciepła do zbiornika) bok blachy nie powinien być szerszy niż 13 cm. W kolektorze zasobnikowym gdzie straty ciepła są niższe niż w płaskim dużą rolę w przewodzeniu ciepła odgrywa...... powietrze otaczające zbiornik - stwierdziłem że jest to dość znaczący czynnik - koniec blachy rozgrzewa się do wyższej temperatury natomiast po obu stronach skrzydła następuje mieszanie się ciepłego powietrza z zimnym.

Przyznam się jeszcze do jednego wymyśliłem pewien patent - spodnią część skrzydła maluję na czarno zapewniając bardzo intensywne wypromieniowanie w podczerwieni energii słonecznej z rozgrzanych skrzydeł - spód zbiornika (malowany na czarno) i skrzydła otaczam folią aluminiową która zapewnia rodzaj pułapki promieniowania podczerwonego - nic nie ucieka, zbiornik z wodą wszystko odbiera. Spokojnie można stosować skrzydła 25 cm szerokości każde.
Nawet przy pełnym nasłonecznieniu szyba kolektora nie nagrzewa się zbytnio - zdumiewający efekt -szyba ledwo ciepła a z kolektora wypływa prawie wrzątek.
Można też oczywiście zastosować zwierciadło odbijające promieniowanie w kierunku zbiornika - w połączeniu z małymi skrzydełkami można dojść do efektywnej szerokości kolektora nawet 1000 mm (1 m) - zrezygnowałem z tego ze względu na cenę, komplikację i inne czynniki.

Na górę stosuję szybę solarną zespoloną - szkło hartowane. Nie wiem jaka jest wytrzymałość tej szyby na temperaturę. Gdy temperatura zbiornika z wodą wynosi około 70 C to w górnej części kolektora temperatura powietrza osiąga nawet do 90 C. Testowałem tę szybę nawet przy temperaturach ponad 120 C nie widziałem nic negatywnego.

Wiem, że dla wielu ludzi kolektor słoneczny bez sterownika, glikolu, pompki i różnorakich problemów to pewnie herezja. Proszę pomyśleć wiosną, latem promieniowanie rozproszone praktycznie nie spada poniżej 100 W/m2 (takie dni jak 17 maja to naprawdę wyjątki). Jeśliby temperatura otoczenia wynosiła 15 C i straty ciepła wynosiły nawet 2W/m2K (przy wyższych temperaturach dojdą straty np przez ścianę) to temperatura stagnacji wynosi tu 100W/m2 / 2 W/m2K + 15 C = 65 C. - Czyli jeśli słonko będzie sobie zachodzić za chmurki i pojawiać, albo tylko prześwitywać to kolektorek cały czas będzie się nagrzewał - całkował promieniowanie, chyba że wcześniej osiągnie 65 C (obliczeniowo nie powinien przekraczać około 75 C - 75 litrów, 1,2 m2). Oczywiście nie uwzględniłem tu sprawności optycznej - podwójna szyba solarna - jest niższa niż w płaskich, porównywalna do próżniowych. Ze względu na to że nie ma tu strat związanych z pompowaniem glikolu, progu zadziałania, zużycia energii etc to śmiem twierdzić że w początkowej fazie grzania - gdy będziemy grzać wodę o temperaturze np 10 C do np 40 C nie będzie miał sobie równych w działaniu czy chcemy czy nie cały czas działa. Sprawność kolektora będzie tum większa im częściej będzie pobierana woda w ciągu dnia.

Dołączam przykładowy rysunek mocowania kolektora w ścianie dachu. Zwracam uwagę że dla kolektora 75 litrów całkowity ciężar zbiornika z wodą nie przekracz 105 kG.
Np dla kąta dachu 45 większość ciężaru powinna przejąć ściana kolankowa - prawie każda ma nadproże betonowe zero problemu. W górnej części powinna działać siła prostopadle skierowana do krokwi o wielkości około 36 kG. Wg. mnie to żaden ciężar dla normalnie stosowanych krokwi. Najczęściej trochę wyżej występują dodatkowe elementy dachowe usztywniające krokwie.

I teraz najciekawsze jeśli ktoś uprze się i zrobi sam taką konstrukcję to prawdopodobnie zmieści się w cenie 1500 PLN za taki kolektor 75 litrów wraz z prostą instalacją.
Prawdopodobnie jedynym problemem będzie nabycie blachy wysoko selektywnej (musi taka być aby działało to tak jak opisałem) i szyby solarnej. Mogę służyć radą i pomocą.

Kalkulacja dla energii elektrycznej
cena < 1500 PLN (robota własna)
zysk roczny szacuję co najmniej 850 kWh * 0,55 PLN => 460 PLN

Zalety w stosunku do tradycyjnych instalacji:

-brak nakładów serwisowych np wymiana glikolu
-brak zużycia energii elektrycznej
-dostęp od środka dach nie przebity
-bezkonkurencyjny jeśli chodzi o odbiór promieniowania rozproszonego
-łatwo można zapewnić bezpieczeństwo wakacyjne